Na wszelki wypadek, gdyby ktoś mnie obserwował.

cichym

spojrzenie Montoi.
kilka razy, ale Kristi ma dość oleju w głowie, by poskładać kawałki układanki. No i sama
Szedł do kuchni z pustym kubkiem po kawie. Zaintrygowany zatrzymał się przy biurku
Nie, to nie ma nic wspólnego z ciążą. To reakcja na koszmar, jakim stało się jej życie.
pędów bambusa, a w tle grała cicha japońska muzyka. – To dopiero była niezła sztuka, mówię
faceta. O wiele fajniejszego.
– Niby skąd naśladowca wziąłby szczegóły sprawy sprzed dwunastu lat? Szczegóły,
okulary przeciwsłoneczne, włosy odgarnięte do tyłu, niesie torebkę, ciągnie za sobą malutką
- No, Amanda dotarła do niej jak po sznurku. - Nomen omen - powiedziała Morrisette i Reed przypomniał sobie nożyczki chirurgiczne i splecione nici Atropos. - Psychopatka! Zabijała dla pieniędzy. - Nie. - Reed pokręcił głową. - Zabijała dla samego zabijania. - Pomyślał o tych, którzy zginęli, o tym, jak cierpieli, ile wysiłku Amanda jako Atropos włożyła w ich uśmiercenie. - Dawało jej to niezłego kopa. Udowadniała, że jest bystrzejsza od innych, że zasługuje na majątek starego. Kochała to, podniecało ją to. Morrisette skinęła głową. - Rozumiem. Szkoda. Kurewsko szkoda. - Morrisette sumiennie odkładała pieniądze do cholernej skarbonki, ale nic to nie pomagało. Przynajmniej dzieciaki będą miały zapewnione przyzwoite wykształcenie - do diabła, pójdą pewnie do pieprzonego Harvardu. - Nie zdziwiłbym się, gdyby Adam Hunt napisał książkę. Tę, o której myślała jego była żona - powiedział Reed. - Słyszałem, że wydawcy już węszą koło niego i koło Caitlyn Bandeaux. Mówi się nawet o filmie. Co ty na to? - Ktoś pewnie go nakręci. - Podrapała się w łokieć. - Wiesz co, jeśli Amanda zabijała dla pieniędzy, to wcale jej się nie śpieszyło. Najpierw mały Parker, a reszta dopiero wiele lat później. Nie no, to chyba nie jest normalne. - Nic w tej sprawie nie było normalne. - Reed zastanowił się. - Pomiędzy nami, to myślę, że odbiło jej, to znaczy tak naprawdę odbiło, gdy dowiedziała się, że jej mąż ma romans z Sugar Biscayne. Ale reszty naprawdę nie rozumiem, nie jestem psychiatrą. Czy to nie ironia, że chciała wrobić Caitlyn, wykorzystując jej zaburzenia psychiczne, podczas gdy ona sama była naprawdę niezłym czubkiem? Przecież całe to pieprzenie o Atropos świadczy o tym, że to ona miała rozdwojenie jaźni, no nie? Pozbywając się jej, Caitlyn Bandeaux wyświadczyła podatnikom tego miasta wielką przysługę. - Wyjrzał przez okno. Savannah było jak stara dostojna dama, ciągle miało przed nim jakieś tajemnice. Ciemne, wciąż skrywane sekrety. - Chciałbyś mieć na sumieniu śmierć siostry? - zapytała Morrisette. - Wcale by mi to nie dokuczało. Pamiętaj, że ta siostra zabiła moje dziecko, moją matkę, ojca, męża i parę innych osób. Jak bym się czuł, gdybym skrócił jej cierpienia? - Reed uśmiechnął się szeroko. - Dobrze bym się czuł. Zapewniam cię. - Masz rację. - Ale jestem pewien, że Caitlyn Bandeaux ma przed sobą lata terapii. A może nawet całe życie. - Przynajmniej przeżyła. Słyszałam też, że spotyka się z Adamem Huntem. - Mają romans? Morrisette wzruszyła ramionami. - Przystojniak z niego. - Kto jak kto, ale ty na pewno się na tym znasz. - Amen, bracie. Amen! - Uderzyła dłonią w biurko, gdy nagle zadźwięczał jej pager. - Co znowu? - Spojrzała i zeskoczyła na podłogę. - To niania. Muszę lecieć. Biorę sobie wolne do końca dnia, żeby pobyć z dziećmi. Są już zdrowe, więc pójdziemy na basen. Zrobimy zakupy za pieprzone pieniądze Barta. I nie martw się, kupię kolejną skarbonkę. Stara już jest pełna. - Też świnkę?
– Kiepski pomysł – powiedziała i pogłaskała go po szorstkiej sierści. – Ale nic się nie
Nikogo.
jęczała w ich małżeńskim łożu? Czy patrzył, jak przejęła kontrolę i błądziła ustami po
Kolejny dzień w Dzielnicy Francuskiej.
złego. Montoya z trudem opanował odruch, by samemu polecieć do Kalifornii. Ma w końcu

    
- Rozmawiałeś z Emmettem?

Zacisnął palce na jej szyi z taką siłą, że na moment straciła oddech. Przeraziła się, że zmiażdży jej krtań. Całe szczęście puścił ją. Obydwoje roześmiali się z przymusem.
- Nie mów, że się odchudzasz – parsknął żartobliwie, posyłając mu kuksańca
- Wyglądasz na zagłodzoną - mruknął. - Mogę cię nakarmić. - Nachylił się, jakby
- Jasperowi ciągle się zdaje, że zasłabnę albo się czymś zdenerwuję - westchnęła. - Tymczasem nigdy nie czułam się lepiej niż teraz, no może tylko wtedy, gdy byłam w ciąży z Marissa. Gdybyś nie przyjechała, musiałabym stoczyć z nim bój, żeby pozwolił mi pracować. A tak godzi się, bo wie, że będziesz mnie miała na oku.
Wsparła się na łokciach. Spojrzała w górę i ujrzała malowane niebo, pokryte małymi, białymi
wprost bogactwo.
- Mam nadzieję, że wasza wysokość szybko podejmie decyzję. Mamy tylko
przekonać samego siebie, że nie jest samolubny? Uznał to za absurd, choć może kryło się w
w kapeluszach z ogromnymi rondami. Niczym potężne podpory podtrzymywały damy z
- Lord Alec? W odpowiedzi dostał mu się iście anielski uśmiech.
- Nie jestem tak bogaty jak Draxinger, ale przynajmniej nie tak bezwzględny jak Rush.
posłuchać ploteczek u White'a i Brooke'a. Na pewno ktoś jakieś ciekawe historyjki związane
- On nie chce księżniczki! – dodał jeszcze, kolejne czarne łzy pociekły po jego
dwie pary, żeby zajść ją z boku. Rozglądała się gorączkowo, lecz wszędzie widziała tylko

©2019 www.horrida.w-wyrazenie.podlasie.pl - Split Template by One Page Love